Ślub bez tajemnic

Ile kosztuje ślub kościelny

Elementem często podnoszącym temperaturę przygotowań ślubnych jest nieświadomość Młodych, co do wysokości opłat, jakie powinni wnieść z tytułu kościelnej ceremonii ślubu oraz kosztów pobocznych z tym związanych. Postaramy się w tym artykule przedstawić Wam Czytelnicy w możliwie przystępny sposób tę kwestię.

Mówi się, że największe opłaty za ceremonie zaślubin pobierane są w stolicy Jednak nawet tu możemy zawrzeć związek praktycznie za tyle, za ile chcemy. Nie inaczej jest w Krakowie. Wszystko tak naprawdę zależy od nastawienia osoby duchownej i praktyki stosowanej w danej świątyni. Najczęściej jest tak, że słowo „co łaska” oznacza dobrowolność wysokości wnoszonej ofiary, choć jak wszędzie także i tutaj zdarzają się wyjątki.

Ogólnie można powiedzieć, że zmieniły się czasy, a wraz z nimi zmieniło się nasze podejście do składania ofiar z okazji udzielania sakramentów. Także tutaj widać "konsumpcyjne" nastawienie. Ludzie przychodzący do kancelarii parafialnej często zachowują się tak, jak w kolejnej instytucji, do której przyszli po usługę. Płacę, więc wymagam! W pewnym momencie jednak gdzieś gubi się sens składanej ofiary. Nie da się kupić sakramentu chrztu, bierzmowania, małżeństwa. Nie da się też zapłacić za mszę. To są wartości niewymierne, stąd też mówimy o ofierze składanej z okazji sprawowania sakramentów czy sakramentaliów (np. pogrzeb).

Trudno powiedzieć czy tradycyjne "co łaska" przekształciło się w "co łaska, ale nie mniej niż…", natomiast można się zastanowić, co się kryje w tym stwierdzeniu i skąd się ono bierze. Po pierwsze: niekiedy ludzie przychodzą nieświadomi tego, jaką ofiarę należałoby złożyć i pytają duszpasterza o konkretną sumę. Najczęstszą praktyką roztropnego księdza jest zorientowanie wiernego, ile w takich okolicznościach składają inni parafianie. Zawsze może on z łatwością zajrzeć do księgi z intencjami i podać widełki kwotowe najniższej i najwyższej ofiary. W ten sposób możemy sami zdecydować, jaką ofiarę chcemy złożyć. Możemy po prostu wyciągnąć sobie średnią.

Drugi aspekt jest nieco bardziej złozony: Nowożencom czasem nie do końca słusznie się wydaje "że im się należy, a ksiądz im łaski nie robi" i składają ofiarę, tak małą, że mogliby sobie ją darować. Pamiętajmy, że już od starożytności, we wspólnotach pierwszych chrześcijan, ludzie składali ofiary na rzecz Kościoła. Czasem były to całe majątki. Istniało silne poczucie dobra wspólnego. Dziś nikt takich poświęceń nie wymaga. Ale też nie można ducha ofiarności zatracić. Jeśli ktoś wydaje na przyjęcie weselne grube tysiące, a na ceremonię w kościele przeznacza promil tego, to jakieś nieporozumienie. W tym miejscu pojawia się pytanie: co dla kogo jest ważne?

Z drugiej strony, sporo osób twierdzi, że często spotkały się z kwotą minimalną, którą należało zostawić w kościele. Podobnego zdania są wedding plannerzy (zawodowi konsultanci ślubni), z racji swojej profesji bardzo dobrze znający to zagadnienie. W ich opinii stawki za udzielenie ślubu lub wydanie licencji są zazwyczaj w parafii z góry określone. Nawet, jeśli przy pierwszym spotkaniu z księdzem pada określenie "co łaska", to przy kolejnym okazuje się zazwyczaj, że jest to jakaś konkretna kwota. A jakie to są kwoty? Teorii jest wiele...

Z informacji, które można znaleźć na forach internetowych, blogach czy pytając znajomych, wynika, że Warszawa jest najdroższa – Tutaj też są największe różnice. W jednej parafii zapłacimy 400 zł za ceremonię, a w innej 1500. Podobnie wygląda sytuacja, w innych dużych miastach, choć nie zawsze jest to regułą.

Kwestia ustalenia ceny za ceremonię ślubną tak naprawdę zależy tylko od księdza i praktyki przyjętej w danej parafii. W takiej sytuacji nie wypada dać za mało, ale też nie trzeba przesadzać. Widełki kwotowe jednak dobrze się sprawdzają. Inaczej jest w przypadku oprawy muzycznej ślubu. Często jest tak, że organiści zarabiają tylko na ślubach, chrztach i pogrzebach - więc takie pobieranie opłat ma sens. Ale na pewno nie jest to "co łaska", bo i organista, i osoba która ustawia kwiaty, mają ustalone stawki.

Z opinii socjologów wynika iż każdy wie, że wesele czy komunia to kosztowne przedsięwzięcie, ogólna kwota, jaką wydaje się na tego typu imprezę składa się z bardzo wielu drobnych elementów. Biorąc pod uwagę, np., że wesele będzie nas kosztowało 20 tys. zł, to czy wydamy na bukiet panny młodej 150 czy 200 zł, to tak naprawdę będzie tylko drobniutki ułamek dużej kwoty, jaka przeznaczona jest na całą imprezę. Często więc decydujemy się, aby jednak dopłacić te dodatkowe 50 czy 100 zł, żeby kwiaty były piękniejsze, czy żeby koszula lepiej leżała.

Dlaczego tyle wydajemy?

Inna sprawa, że w ogóle lubimy wydawać pieniądze na ważne rodzinne uroczystości.

Pojawia się tu kilka kwestii. Jest to dla młodych małżonków czy ich rodziców jeden z najważniejszych dni w życiu, więc chcą, aby wszystko było idealne, dograne, żeby przebiegało zgodnie z planem. Musi być ładna pogoda, piękna sukienka Panny Młodej, pyszne jedzenie, porywające kazanie w kościele. Poza tym: chęć pokazania się. Powiedzenie "zastaw się, a postaw się" jest znane Polakom od wieków. W różnych środowiskach różnie wystawność organizowanych imprez jest tłumaczona: od poczucia, że trzeba pokazać wszystkim (sąsiadom, rodzinie) że, po pierwsze, jesteśmy w stanie zorganizować niezapomniane przyjęcie, po drugie, stać nas na to i w końcu zorganizujemy coś tak, żeby nasza impreza była lepsza od ślubu koleżanki.

Trudno nie zgodzić się z tą teorią. "Wesele robimy w tej samej restauracji co Kasia, ale gwarantuję ci, że nasze będzie lepsze" – wielu z nas usłyszało kiedyś tego typu zdanie.

Z drugiej strony, zdaniem psychologów niekiedy duże kwoty, które zostawiamy w kancelarii parafialnej, wynikają z potrzeby pokazania się. Amerykańskie filmy dostarczają nowych wzorców "idealnego wesela", pojawiają się coraz to nowe pomysły, nowe elementy upiększania, coraz więcej, więcej i więcej (a każde "więcej" to dodatkowy koszt), i tutaj działa wspominany wcześniej mechanizm: "U kuzynki był wiejski stół z pieczoną szynką, my będziemy mieć pieczone prosię". W ten sposób nakręca się spirala coraz to nowych wydatków, związanych z tym, żeby było lepiej, piękniej, bardziej nieprzeciętnie, żeby się wyróżnić, zostać zapamiętanym, żeby o naszej imprezie jeszcze długo wspominano i stawiano ją za wzór. Jest to dobry sposób na budowanie własnej wartości w oczach innych.

Kanony, z których nie można się wyłamać

Jest jeszcze jedna kwestia, o której nie wolno zapomnieć. Z jednej strony narzekamy na to, że ksiądz podaje nam konkretną kwotę, która wcale nie jest mała, z drugiej jednak sami zastanawiamy się, czy np. 300 zł to nie będzie za mało. Jesteśmy przygotowani na to, że istnieją pewne kanony i godzimy się na to.

Można powiedzieć, że w społeczeństwie funkcjonuje swoisty etos tego typu imprez – w tak zwanej powszechnej świadomości istnieje pewien wzór organizacji wesela czy komunii. Mowa tutaj o nieoficjalnych cennikach dla księży, kanonach w menu na przyjęciu, zestawu prezentów, jakie mają być wręczane przez konkretne osoby itd. Ten wzór także się rozrasta. Kiedyś utarte było, że ojciec chrzestny na prezent komunijny ofiarowuje zegarek, potem rower, obecnie w grę wchodzą laptopy czy skutery. Dobrze wyjaśniają to naukowcy: z jednej strony oburzamy się na taką komercjalizację wydarzenia religijnego, z drugiej konformistycznie uczestniczymy w tej spirali kosztów, bo przecież nie wypada się wyłamać i sprawić dziecku przykrość czy wystawić się na „ośmieszenie”.

Nie wypada się wyłamać i najeść wstydu, a zarazem nie zawsze chcemy i możemy zapłacić. Życiowe sytuacje bywają różne, a z wydarzeniami takimi jak ślub, chrzest, komunia czy pogrzeb i tak związane są bardzo duże wydatki. Dlatego warto pamiętać o tym, że płacić wcale nie trzeba. W świetle Kodeksu Prawa Kanonicznego wszelkie opłaty są dobrowolną ofiarą wiernych. Jeśli ksiądz jest uparty, to zawsze można zwrócić się do biskupa danej diecezji, przedstawiając mu sytuację i pytając, co zrobić.

Są miejsca w Krakowie gdzie za mszę ślubną nie zapłacicie ani grosza. Tak jest w bazylice OO Dominikanów, oni cennika nie mają. Każda suma, którą ofiarujecie będzie tam przyjęta z wielką wdzięcznością. Jeśli nie będzie Was stać na ofiarę to też nic się nie stanie. Jeśli nie stać Was na organizację przyjęcia weselnego zawsze możecie zrobić małe przyjęcie w domu z ciastami, sałatkami i tortem domowej roboty. Najważniejsze, żeby było miło i sympatycznie.

Pamiętajcie, że w świetle Prawa Kanonicznego:

1. Oprócz ofiar określonych przez kompetentną władzę kościelną, ksiądz nie może się domagać niczego za udzielanie sakramentów, przy czym potrzebujący nie powinni być pozbawieni pomocy sakramentów z racji ubóstwa (kan. 848),

2. Wstęp do kościoła podczas sprawowania świętych czynności musi być wolny i bezpłatny (kan. 1221).

Zasady te przyświecają zdecydowanej większości osób duchownych. Co zrobić jednak w sytuacji, kiedy idziemy do kościoła i otrzymujemy od księdza "cennik"?

Kodeks Prawa Kanonicznego mówiąc o opłatach i taksach jest dość precyzyjny. Jeśli prawo czego innego nie zastrzega, do zebrania biskupów prowincji należy:

1. określić opłaty za różne akty wykonawczej władzy dobrowolnej lub za wykonanie reskryptów Stolicy Apostolskiej; wymagają one potwierdzenia Stolicy Apostolskiej;

2. określić ofiary składane z okazji udzielania sakramentów i sakramentaliów.

Tak, więc jak widać, cenniki są możliwe. Ale trzeba przypomnieć, że w warunkach polskich nie powinny mieć one miejsca, gdyż II Synod Plenarny, odbywający się w latach 1991-1999, zabronił wyznaczania wysokości ofiar przy okazji sprawowania sakramentów i sakramentaliów. W takiej sytuacji ewentualne cenniki są nieporozumieniem i w dużej mierze wynikają z nieświadomości tak duchownych jak i parafian. Z drugiej jednak strony często narzeczeni sami niepotrzebnie nakręcają spiralę nerwowości. Wszak już w czasach starożytnych wierni dzielili się z kościołem. Nie pozwólcie, aby w dużej mierze wydumany problem przysłonił Wam radość z tego wyjątkowego dnia. Niech i ksiądz się raduje wraz z Wami.

www.firmyweselne.pl

 


powrót do kategorii porad

Oprawa Eventów,
Uroczystości Ślubnych i Weselnych

www.lajkonik.org.pl

+48 509 299 337    +48 12 296 50 10